Motoryzacja » Samochody
Skradziony. A potem…
![]() |
| Zobacz więcej zdjęć » |
Złodzieje samochodowi to specjaliści. Są wśród nich osoby odpowiedzialne za włamanie do auta, podrobienie dokumentów, przebicie numerów nadwozia i przygotowanie pojazdu do nowego życia. To, co stanie się z samochodem po kradzieży, zależy od kilku czynników.
Specjaliści od włamu nie kradną pojazdów dla siebie, tylko na zlecenie grupy, z którą współpracują. Jeżeli zajmuje się ona demontażem samochodów, to auto po kradzieży najczęściej odstawiane jest w ściśle określone miejsce w pobliżu tzw. dziupli lub bezpośrednio do niej.
Czasem złodzieje pozostawiają skradzione samochody na osiedlowych parkingach lub w miejscach, gdzie inne osoby mogą bezpiecznie obserwować, czy ktoś nie interesuje się pojazdem. Jeśli stwierdzą, że upłynął już wystarczająco długi czas i nikt nie zwracał uwagi na auto, to jest ono przekazywane do następnego ogniwa łańcucha w grupie zajmującej się obrotem samochodami pochodzącymi z przestępstwa.
„Jeśli auto ma być przygotowane do zalegalizowania celem użytkowania w kraju bądź wywiezienia za granicę, to trafia do wcześniej przygotowanego, wynajętego garażu. Samochód stoi tam od kilku do kilkunastu dni i czeka na wyrobienie dokumentów. Następnie zmieniane są numery VIN, tak żeby były zgodne z dokumentami. Paserzy często ingerują również w wygląd zewnętrzny pojazdu, np. poprzez oklejenie folią w innym kolorze. Znacznie więcej aut jest jednak rozbieranych na części, bo te łatwiej jest sprzedać, a popyt na nie jest duży” – mówi Mirosław Marianowski z firmy Gannet Guard Systems zajmującej się namierzaniem i odnajdywaniem skradzionych obiektów.
Jeżeli samochód trafi do dziupli, to zajmują się nim tzw. brudasi, czyli mechanicy i blacharze, którzy najczęściej pracują w grupach. Wszystkie elementy z rozmontowanego pojazdu trafiają do określonych punktów odbioru. Są nimi warsztaty samochodowe, zakłady blacharskie oraz giełdy. To, czego nie uda się sprzedać, zostaje najczęściej pocięte i wywiezione w ustronne miejsca, np. do lasu.
„Wielokrotnie w ramach prowadzonych akcji poszukiwawczych samochodów udało nam się przyłapać przestępców na gorącym uczynku, dosłownie ze śrubokrętami i kluczami w rękach. Odnajdywaliśmy pojazdy w garażach, pomieszczeniach magazynowych na terenach firm, w stodołach, na parkingach strzeżonych i niestrzeżonych oraz w dziuplach przygotowanych tak, aby utrudnić możliwość lokalizacji. Namierzaliśmy również pojazdy w metalowych kontenerach i na podziemnych parkingach” – wyjaśnia Mirosław Marianowski.
I zaznacza, że w związku z tym, iż samochody często rozbierane są na części, auta muszą być jak najszybciej namierzone i odzyskane. „Dzięki zastosowaniu systemu radiowego, 95 proc. pojazdów udaje nam się odnaleźć jeszcze w dniu kradzieży” – podkreśla Mirosław Marianowski.
Nadesłał:
ASCG PR
|

Uproszczenie przepisów CLP coraz bliżej – korzystne zmiany dla branży farb i klejów
Dobre praktyki Credit Agricole w raporcie Forum Odpowiedzialnego Biznesu
PORT PC publikuje polską wersję raportu Ember "Electrotech Revolution"
Upał na poddaszu? Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę przy wyborze osłon okiennych
Komentarze (2)
Fakt, sa mega skuteczni. System radiowy to jedyne zabezpieczenie które warto mieć w aucie!
Ten system jest rewelacyjny, dealer przy zakupie samochodu mi go zamontowal od razu. Na początku sceptycznie podchodziłem do tematu ale jak ukradli mi samochód a na drugi dzień wrócił do mnie to zmieniłem zdanie. Polecam Gannet Guard Systems, sa naprawdę skuteczni!