Dom » Nieruchomość
Premiera przewodnika 'Architektura dobrego sąsiedztwa'
![]() |
| Zobacz więcej zdjęć » |
Polacy chcą mieć dobrych sąsiadów, ale niekoniecznie chcą budować z nimi bliskie relacje. Potrzebują raczej sąsiedztwa opartego na rozpoznawalności, uprzejmości, gotowości do pomocy i poszanowaniu prywatności. Architektura nie zaprojektuje takich relacji za mieszkańców, ale może stworzyć warunki, w których łatwiej się spotkać, porozmawiać albo świadomie zachować dystans. Takie wnioski płyną z przewodnika „Architektura dobrego sąsiedztwa”, opracowanego przez dr Katarzynę Sztop-Rutkowską z Fundacji SocLab na zlecenie Skanska Residential Development Poland.
Dobre osiedle nie kończy się na mieszkaniach. To świadomie zaprojektowana przestrzeń codziennych spotkań, odpoczynku i krótkich kontaktów, dopasowana do realnych potrzeb mieszkańców. Ale jakiej sąsiedzkości naprawdę dziś chcemy? Odpowiedzi na to pytanie dostarcza przewodnik „Architektura dobrego sąsiedztwa”.
Dane przywołane w opracowaniu, pochodzące z badania CBOS z 2024 roku dotyczącego kontaktów sąsiedzkich, wskazują, że 80 proc. badanych deklaruje, że ma dobrych sąsiadów, na których w razie potrzeby mogłoby liczyć, a 88 proc. w miarę możliwości nawiązuje kontakty z sąsiadami i rozmawia z nimi. Jednocześnie 57 proc. badanych wskazuje, że stara się nie naruszać granic innych osób i zachowuje wobec sąsiadów dystans. Raport pokazuje więc model relacji oparty nie na stałej bliskości, lecz na uprzejmości, rozpoznawalności, drobnej pomocy i poszanowaniu prywatności.
– Z badań wyłania się obraz sąsiedztwa, które nie polega na intensywnej integracji, ale też nie oznacza obojętności. Mieszkańcy chcą wiedzieć, że wokół są osoby, które rozpoznają i na które w razie potrzeby mogą liczyć, a jednocześnie oczekują poszanowania prywatności. To właśnie życzliwy dystans: relacja oparta na uprzejmości, gotowości do pomocy i swobodzie decydowania, jak blisko chcemy być z innymi – mówi dr Katarzyna Sztop-Rutkowska, socjolożka, autorka przewodnika.
Przestrzeń, która daje wybór
W tym miejscu zaczyna się rola architektury. Skoro mieszkańcy potrzebują zarówno kontaktu, jak i możliwości wycofania się, szczególnego znaczenia nabierają przestrzenie „pomiędzy”: ani całkowicie prywatne, ani w pełni publiczne. Dobrze zaprojektowane nie narzucają relacji, ale tworzą bezpieczne progi kontaktu: pozwalają się minąć, zatrzymać, przywitać, obserwować życie osiedla albo po prostu być blisko innych bez konieczności rozmowy.
– W projektowaniu osiedli świadomie wychodzimy poza samo mieszkanie i patrzymy na codzienność mieszkańców szerzej: od drogi wejścia do budynku, przez miejsce na rower lub wózek, po zieleń, usługi i przestrzenie do pracy czy spotkań. Takie rozwiązania nie są przypadkowe. Mają sprawiać, że osiedle odpowiada na potrzeby mieszkańców na różnych etapach życia i daje im realne powody, by korzystać z przestrzeni wokół domu – mówi Izabela Kucharska, Menedżer ds. Rozwoju Produktu w Skanska Residential Development Poland.
Mniejsza skala, większa rozpoznawalność
Znaczenie ma także skala. Przywołane w przewodniku badania i wytyczne projektowe wskazują, że mniejsza liczba mieszkań korzystających ze wspólnego wejścia może sprzyjać wzajemnej rozpoznawalności i poczuciu przynależności. W literaturze pojawia się m.in. skala 8-12 gospodarstw domowych, natomiast w wytycznych dotyczących bardziej intensywnej zabudowy wskazywany jest próg do 25 mieszkań obsługiwanych przez jedno wejście. Przy większej liczbie lokali budynek staje się bardziej anonimowy, a rozpoznawalność i poczucie odpowiedzialności za wspólne przestrzenie słabną. Ten wniosek potwierdza, przeprowadzona w raporcie, analiza nagrodzonych inwestycji mieszkaniowych o wysokiej gęstości w Londynie. Pokazała ona, że w mniejszych grupach mieszkańcy częściej tworzyli własne mikrowspólnoty i nieformalne zasady wzajemnej pomocy, podczas gdy w większych budynkach częściej pozostawali anonimowi. Znaczenie miała nie tylko liczba mieszkań, ale też jakość przestrzeni komunikacyjnych: otwarte, doświetlone korytarze sprzyjały zatrzymaniu się i rozmowie, a jednym z najsilniejszych punktów codziennego kontaktu okazała się dobrze zaprojektowana rowerownia.
Przestrzenie wspólne, różne potrzeby
W raporcie opisano, że siła przestrzeni wspólnych nie polega na ich liczbie, ale na tym, jak odpowiadają na codzienne potrzeby mieszkańców. Plac zabaw, ławka pod drzewem, dziedziniec czy świetlica mogą wydawać się tylko dodatkami do inwestycji, ale w praktyce często decydują o tym, czy osiedle żyje także poza murami mieszkań. Każda z tych przestrzeni działa jednak inaczej. Jedne uruchamiają kontakt mimochodem: podczas odbierania roweru, czekania przy placu zabaw albo krótkiego odpoczynku na ławce. Inne, takie jak świetlica, wspólna kuchnia czy sala spotkań, wymagają już bardziej świadomego uczestnictwa i programu, który nada im sens.
– Dobre projektowanie przestrzeni wspólnych nie polega na wskazaniu jednej funkcji dla wszystkich mieszkańców. W budynku wielorodzinnym trzeba pogodzić potrzeby dzieci, rodziców, seniorów, osób szukających kontaktu i tych, które chcą po prostu spokojnie odpocząć. Dlatego ważne jest takie ułożenie przestrzeni, by miejsca aktywne mogły współistnieć ze spokojniejszymi zakątkami – mówi dr Katarzyna Sztop-Rutkowska.
Zieleń, która zachęca do wyjścia
Ważnym elementem sąsiedztwa jest zieleń. Drzewa, cień, niewielkie ogrody czy miejsca do siedzenia nie są wyłącznie dodatkiem estetycznym. Badania przywołane w przewodniku pokazują, że mieszkańcy budynków otoczonych drzewami trzykrotnie częściej spędzali czas w przestrzeniach wspólnych niż mieszkańcy budynków z betonowym dziedzińcem. Zieleń staje się więc częścią infrastruktury społecznej osiedla: zachęca do wyjścia z mieszkania i obniża próg codziennego kontaktu.
Przykładem takich rozwiązań Skanska jest Jaśminowy Mokotów, gdzie 55 proc. terenu pozostaje powierzchnią biologicznie czynną, a otwarty dla okolicy Park Enklawa ma blisko 8,5 tys. m². Zieleń ma tam różne poziomy dostępności: od przestrzeni otwartych dla okolicy, przez półprywatne miejsca dla mieszkańców, po ogródki i strefy odpoczynku przy budynkach. Dzięki temu nie pełni jednej funkcji, ale tworzy ramę dla różnych sposobów korzystania z osiedla: spaceru, zabawy dzieci, odpoczynku czy krótkiego zatrzymania się po drodze.
Najważniejszy wniosek z publikacji jest jednoznaczny: dobre sąsiedztwo nie powstaje z przymusu ani z samego projektu. Architektura może stworzyć warunki, w których mieszkańcy mają okazję regularnie się widzieć i stopniowo rozpoznawać. To jednak dopiero początek. O tym, czy zaprojektowane miejsca rzeczywiście zaczną działać, decyduje dopiero życie po zasiedleniu: sposób zarządzania przestrzenią, jej utrzymanie, zasady użytkowania i codzienne praktyki mieszkańców. Projekt nie tworzy wspólnoty za ludzi, ale może dać im przestrzeń, w której relacje mają szansę powstać.
Przewodnik „Architektura dobrego sąsiedztwa” jest dostępny do pobrania w wersji PDF na stronie: www.mieszkaj.skanska.pl/przewodnik-architektura-relacji/.
Nadesłał:
Małgorzata Urbaś
|

Future-Proof w praktyce. Lena Lighting na Forum Miasteczek Polskich
Fachowe wsparcie w wyborze nieruchomości podczas Mieszkaniowego Dnia Otwartego
Jak wygląda skuteczna termomodernizacja? Fakty kontra mity
Kabiny FRIS- funkcjonalność, która nie wymaga dużego budżetu
Komentarze (0)