Firma » Biznes

Made in Europe – jak budować odporność europejskiego handlu

Made in Europe – jak budować odporność europejskiego handlu
Zobacz więcej zdjęć »
Ekonomiści Allianz Trade zauważają, że Polska jest jedynym europejskim źródłem importu, które zyskuje na znaczeniu w skali europejskiej w wielu sektorach (rolno-spożywczym, maszynowym, elektronicznym i elektrycznym, motoryzacyjnym, metalowym i transportowym).


Zróżnicowanie dzięki partnerstwom gospodarczym (słynny Mercosur, ale tez Indie czy ASEAN) to nie wszystko w budowaniu odporności europejskiego przemysłu, rolnictwa i handlu. Dwie kolejne recepty dla Europy są dużo prostsze, wręcz banalne: zastąpienie części importu z Chin tym z … Europy Środkowej, a ponadto – generalnie zwiększenie handlu wewnątrz UE (wzrost handlu wewnątrz UE o zaledwie +1,4 do +1,8 pp wystarczy do zrównoważenia 10-procentowej taryfy celnej USA!)

Główne tezy

(Niestety) ożywienie handlu po pandemii nie zmniejszyło nierównowagi, jest nawet gorzej: deficyt Europy wobec Chin podwoił się, a nadwyżka wobec Stanów Zjednoczonych wzrosła o +34%. Z analiz Allianz Trade wynika, że od czasu pandemii nadwyżka handlowa 10 największych gospodarek europejskich wzrosła do 354 mld EUR (+18%), ale: (i) deficyt w stosunku do Chin podwoił się do –300 mld EUR i obecnie obejmuje 400 kluczowych produktów importowych, stanowiących jedną trzecią całkowitego importu (elektronika, maszyny i technologie przejściowe), a (ii) nadwyżka w stosunku do Stanów Zjednoczonych wzrosła o +34% do 127 mld EUR, a zależność Stanów Zjednoczonych od kluczowego importu z Europy wzrosła do około 200 produktów w 2024 r. (89 mld USD; 14%), szczególnie w zakresie chemikaliów i farmaceutyków. 
Zgodnie z programem Komisji Europejskiej nt. konkurencyjności, polityka handlowa musi uleć zmianom będąc traktowana jako instrument bezpieczeństwa gospodarczego i wpływu geopolitycznego. Wyróżnić można nowe, dwutorowe podejście UE: po pierwsze, Europa musi zbudować opłacalną odporność dostaw, unikać pułapki suwerenności „za wszelką cenę” i skupić się na inwestycjach o wysokim zwrocie. Zmniejszenie zależności zewnętrznej (zewnętrznych materiałów i komponentów) w produkcji – z którą nadal związane jest 80% eksportu towarów z UE – wymaga dalszej dywersyfikacji procesu produkcyjnego, przeniesienia krytycznych etapów produkcji do krajów sąsiednich oraz rozwiązania problemu nadmiernego skomplikowania łańcucha dostaw. Pomimo postępów w przypadku towarów o niższej wartości, gdzie udział importu spoza UE spadł poniżej 50%, zależność nadal przekracza 50% w przypadku półprzewodników, telefonów i laptopów, przy czym utrzymują się luki w zdolnościach produkcyjnych w zakresie platform obronnych i baterii. Tymczasem recykling metali ziem rzadkich obejmuje obecnie zaledwie 1% rocznego zużycia, ale podniesienie tego wskaźnika do 25% do 2030 r. wymagałoby przetworzenia blisko 5000 ton, czyli około 30% obecnego importu z Chin. Zastosowanie nearshoringu (lokowania produkcji bliżej UE,) na dużą skalę wymaga większych inwestycji, a część tej luki – lokalne możliwości produkcyjne w bliskich UE krajach wypełnia kapitał chiński kapitał. Reshoring (powrót do produkcji w Europie) jest dodatkowo ograniczony przez wąskie gardła na rynku pracy i presję kosztową – ceny energii przemysłowej w UE pozostają 2–3 razy wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. Chociaż przekierowanie 25% importu z Chin na towary z krajów Europy Środkowo-Wschodniej spowodowałoby jedynie wzrost inflacji w strefie euro o +0,1 pp i wzrost PKB o +0,25 pp, napięta sytuacja na rynku pracy w Europie Środkowo-Wschodniej mogłaby spowodować wzrost inflacji o +0,3 pp do +0,7 pp. Odporność wymaga przejścia od minimalizacji kosztów do zaopatrzenia dostosowanego do ryzyka – dywersyfikacji kluczowych surowców, zwiększenia krajowej wydajności wydobycia, a zwłaszcza przetwórstwa w przypadku surowców mineralnych, w przypadku których zależność od   importu przekracza poziom  70–90%, oraz utrwalenia korytarzy relokacji produkcji do krajów partnerskich poprzez ukierunkowane umowy o wolnym handlu. Postęp zależy również od posiadania kompleksowej, horyzontalnej polityki przemysłowej, obejmującej wspólne platformy zamówień publicznych UE, ograniczenia dywersyfikacji strategicznych nakładów i rozszerzone gromadzenie zapasów półprzewodników, kluczowych chemikaliów i metali ziem rzadkich, wspierane przez zachęty fiskalne do lokalizacji kluczowych etapów produkcji. 
Po drugie, w związku z utrzymującą się niepewnością co do ceł ze strony USA, w opinii Allianz Trade musimy dalej różnicować i mnożyć partnerstwa handlowe o wysokim potencjale oraz – o czym mówi się najmniej –  podwoić nasze wysiłki na rynku wewnętrznym. Przy cłach w wysokości 10% zgodnie z sekcją 122 straty eksportowe UE szacuje się na 54–85 mld USD rocznie. Kanały dywersyfikacji handlu mogą zrównoważyć ten szok. Umowy z Mercosurem i Indiami mogłyby łącznie przynieść 46,1 mld USD zysków z eksportu. Rozszerzenie korytarza na ASEAN dodałoby kolejne 16,7 mld USD, a głębsza integracja z rynkami CPTPP (Wszechstronne i Progresywne Porozumienie na rzecz Partnerstwa Transpacyficznego - Kanada, Meksyk, Chile, Peru, Japonia, Wietnam, Malezja, Singapur, Brunei, Australia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania ) mogłaby przynieść prawie 65 mld USD zysków z eksportu. Zapewnienie autonomii będzie również wymagało strategii lokalizacji, rozszerzenia fakturowania w euro oraz suwerenności logistycznej w zakresie transportu morskiego, portów i lotnictwa towarowego – zapewniając jednocześnie podaż, popyt i infrastrukturę. Wreszcie, wzmocnienie handlu wewnątrz UE jest najszybszym wewnętrznym amortyzatorem wstrząsów. Od czasu pandemii absorpcja eksportu w ramach bloku zatrzymała się na poziomie 61% całości, podczas gdy pozyskiwanie importu wewnątrz UE wzrosło tylko nieznacznie z 61% do 62%, co wskazuje na ograniczoną wewnętrzną rebalansację. Wzrost handlu wewnątrz UE o zaledwie +1,4 pp do +1,8 pp wystarczyłby, aby zrównoważyć wpływ 10-procentowej taryfy celnej USA, co podkreśla, jak marginalne korzyści wynikające z integracji jednolitego rynku mogą w znacznym stopniu złagodzić zewnętrzne straty eksportowe.

Zmienna geometria handlu: Europa między zależnością a popytem

Globalna gospodarka przechodzi głęboką transformację z porządku opartego na zasadach do konkurencyjnego systemu opartego na sile. Pojawia się sekuronomia, a coraz więcej państw przedkłada bogactwo narodowe i bezpieczeństwo nad nieograniczoną globalizację. Jedną z kluczowych cech tej nowej zmiany paradygmatu jest powrót wojen zastępczych, ponieważ państwa ponownie przejmują kontrolę, aby chronić swoje strategiczne interesy i zasoby. W przeciwieństwie do poprzedniej ery głębokiej globalizacji, integrację zastępuje obecnie fragmentacja. Łańcuchy dostaw są powielane i regionalizowane, co odzwierciedla rosnące obawy dotyczące zależności i podatności na zagrożenia. Ponadto wykorzystywanie handlu jako broni stało się poważnym wyzwaniem, ponieważ państwa zmieniają zasady handlu i osłabiają globalne instytucje, takie jak WTO. Stwarza to znaczne przeszkody w handlu transgranicznym i zwiększa niepewność na rynkach międzynarodowych. Wreszcie, powstanie nowych sojuszy, często zacierających tradycyjne granice między instytucjami publicznymi, elitami prywatnymi i przedsiębiorstwami niższego szczebla, ilustruje bardziej złożoną grę sił i ekonomii.

Niedawne dyskusje podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos i Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa podkreślają rosnący konsensus europejski, że odporność gospodarcza i wpływy geopolityczne idą w parze. Przywódcy, w tym przewodnicząca Ursula von der Leyen, kanclerz Friedrich Merz i prezydent Emmanuel Macron, podkreślili, że Europa musi zdywersyfikować i poprawić swoją konkurencyjność poprzez więcej partnerstw handlowych, silniejszy rynek wewnętrzny i mniejsze uzależnienia w kluczowych sektorach, od półprzewodników po łańcuch dostaw energii, aby móc pewnie działać na arenie międzynarodowej. Strategiczna autonomia nie oznacza jednak izolacjonizmu, lecz proaktywne działania mające na celu zapewnienie Europie możliwości obrony swoich interesów, podejmowania niezależnych decyzji i utrzymania globalnego znaczenia w zmieniającym się krajobrazie geopolitycznym.

Mapa handlowa Europy ulega zmianom. Chiny stają się strukturalnym czynnikiem deficytu naszego bloku, podczas gdy jednocześnie zwiększa się przeciwwaga – nadwyżka osiągana z USA. Ogólna nadwyżka może nadal rosnąć, ale podstawowa geometria handlu ulega przy tym ulega rozciągnięciu, co naraża Europę na ryzyko geopolityczne, zakłócenia dostaw i zależność przemysłową. W latach 2019–2024 silnik handlu zagranicznego 10 największych gospodarek UE nie zatrzymał się, ale zaczął działać na dwóch bardzo przeciwstawnie działających cylindrach. Ogólna odporność maskuje rosnącą linię podziału w handlu dwustronnym. Łączna nadwyżka w handlu światowym wzrosła z 299 mld EUR do 354 mld EUR (+18%), ale ta siła opiera się na coraz bardziej niezrównoważonych podstawach: rosnącym deficycie w handlu z Chinami w zestawieniu z pogłębiającą się nadwyżką w handlu ze Stanami Zjednoczonymi, co z jednej strony sprawia, że Europa jest coraz bardziej narażona na krytyczne dostawy z Chin, a z drugiej strony na wyższy protekcjonizm i cła ze strony Stanów Zjednoczonych.

Nigdzie zmiana ta nie jest bardziej uderzająca niż w przypadku Chin. Deficyt UE-10 niemal podwoił się w ciągu pięciu lat, wzrastając z –156 mld EUR do blisko –300 mld EUR. W samych Niemczech deficyt wzrósł prawie pięciokrotnie, osiągając poziom –67 mld EUR, podczas gdy Francja, Włochy, Hiszpania i Polska odnotowały dwucyfrowe pogorszenie o wartości miliardów euro. Część tego wzrostu deficytu wynika z faktu, że Europa jest coraz bardziej uzależniona od chińskiej produkcji: liczba produktów, w przypadku których UE-27 wykazuje krytyczną zależność od Chin  , wzrosła z 253 w 2016 r. (o wartości 110 mld USD) do prawie 400 w 2024 r. (o wartości 184 mld USD). Stanowiły one średnio 6% importu UE-27 w latach 2015-2019 i 7% w latach 2020-2024. Jedna trzecia importu UE-27 z Chin stanowi obecnie krytyczne uzależnienie, w porównaniu z około 30% dziesięć lat temu, a wzrost ten wynika głównie z towarów z sektora elektroniki i sprzętu elektrycznego (patrz rysunek 1a). Tymczasem, chociaż udział chińskiego importu z UE-27, który stanowi krytyczne uzależnienie, wzrósł do około 13% w porównaniu z 6% dziesięć lat temu (głównie dzięki chemikaliom, zob. rys. 1b), nadal stanowi on zaledwie 1% całkowitego importu Chin, a liczba produktów, których to dotyczy, pozostała mniej więcej stabilna, wynosząc średnio 100. Wniosek jest jasny: europejski przemysł importuje przyszłość szybciej niż ją eksportuje, od elektroniki po maszyny i technologie przejściowe. Uzależnienie od łańcucha dostaw nie jest już powolnym procesem, ale dramatycznie przyspiesza. 

Po drugiej stronie Atlantyku nadwyżka UE-10 wzrosła z 95 mld EUR do 127 mld EUR (+34%), co potwierdza, że Stany Zjednoczone są nieodzownym motorem popytu w Europie. Niemcy (72 mld EUR), Irlandia (50 mld EUR) i Włochy (39 mld EUR) napędzają transatlantycką nadwyżkę dzięki chemikaliom, farmaceutykom, produktom rolno-spożywczym i produkcji o wysokiej wartości dodanej. Pocieszające dla Europy jest to, że wydaje się rosnąć niezastąpiona zależność Stanów Zjednoczonych od tego bloku: liczba produktów, w przypadku których Stany Zjednoczone wykazują krytyczną zależność od UE-27, wzrosła ze 134 w 2016 r. (o wartości 48 mld USD) do około 200 w 2024 r. (o wartości 89 mld USD). Oznacza to, że w 2024 r. 14% importu Stanów Zjednoczonych z UE-27 stanowiło krytyczne uzależnienia, co stanowi niewielki wzrost od 2016 r.  – przy czym udział w całkowitym imporcie Stanów Zjednoczonych pozostawał zasadniczo stabilny na poziomie około 2% w tym okresie. Około połowa krytycznych zależności USA od UE-27 koncentruje się w sektorze chemicznym, a w mniejszym stopniu w sektorze rolno-spożywczym, maszynowym i transportowym.  Natomiast udział importu UE-27 z USA, który stanowi krytyczne uzależnienie, pozostawał stabilny na poziomie około 2 % w ciągu ostatnich dziesięciu lat (stanowiąc zaledwie 0,2 % całkowitego importu UE-27) i obejmował mniej niż 30 produktów, głównie z sektora rolno-spożywczego i chemicznego (zob. rys. 2a). Ogólnie rzecz biorąc, rynek amerykański jest nie tylko partnerem, ale także zewnętrznym amortyzatorem dla Europy, równoważącym deficyty powstające gdzie indziej. 

Geografia handlu UE staje się nieco bardziej zamknięta, ale niekoniecznie bardziej dominująca. Od czasu pandemii udział eksportu absorbowanego w obrębie UE utrzymuje się na poziomie 61% całości, podczas gdy udział importu pochodzącego z tego bloku wzrósł tylko nieznacznie z 61% do 62%. Jednak za tą pozorną stabilnością kryje się erozja. Kilka potęg eksportowych, w tym Rumunia (-6,4 p.p.), Dania (-2,1 p.p.) i Słowenia (-2,0 p.p.), straciło udział w eksporcie wewnątrz UE, co wskazuje na nasilenie konkurencji zarówno w kraju, jak i za granicą. Jeśli chodzi o import (z wyłączeniem energii), sześć głównych krajów UE pod względem handlu (Belgia, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia i Hiszpania) odnotowało w latach 2016–2024 wzrost zależności od Chin i kilku innych partnerów azjatyckich (np. Korei Południowej i Indii), ale także wyższy udział importu pochodzącego z Polski. Dokładniej rzecz ujmując, zależność od Chin wzrosła w każdym z największych sektorów importowych (z wyjątkiem tekstyliów), podczas gdy Polska jest jedynym europejskim źródłem importu, które zyskuje na znaczeniu w wielu sektorach (rolno-spożywczym, maszynowym, elektronicznym i elektrycznym, motoryzacyjnym, metalowym i transportowym). Inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej, które w latach 2016–2024 stały się większymi dostawcami dla UE w niektórych sektorach, to Węgry (w sektorze elektronicznym i elektrycznym), Czechy (w sektorze motoryzacyjnym) i Rumunia (w sektorze motoryzacyjnym). Jeśli chodzi o dostawców azjatyckich poza Chinami, pozycję umocniły Korea Południowa (w sektorze środków transportu i chemikaliów) oraz Indie (w sektorze elektroniki i sprzętu elektrycznego, metali i chemikaliów), natomiast szereg krajów Azji Południowej i Południowo-Wschodniej (Wietnam, Bangladesz, Kambodża, Pakistan, Mjanma) zwiększyło swój udział w rynku tekstyliów w krajach rdzenia UE kosztem innych krajów europejskich (Wielkiej Brytanii, Rumunii, Portugalii i Czech). Równolegle spadł udział importu sześciu głównych krajów UE z Niemiec, Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii, Japonii i Stanów Zjednoczonych. Import w ramach grupy sześciu krajów stracił na znaczeniu zwłaszcza w sektorach produktów rolno-spożywczych, elektroniki i sprzętu elektrycznego, maszyn, motoryzacji i sprzętu transportowego. Udział importu z Wielkiej Brytanii spadł w większości największych sektorów importowych (z wyjątkiem sprzętu transportowego i maszyn).

Wzmocnienie odporności handlu europejskiego w rozdrobnionym systemie globalnym
Odporność europejskich eksporterów będzie zależała przede wszystkim od sytuacji poszczególnych przedsiębiorstw. W przemyśle wytwórczym, który odpowiada za około cztery piąte eksportu towarów z UE w zakresie maszyn, sprzętu transportowego, chemikaliów, farmaceutyków i elektroniki, złagodzenie skutków kryzysu zależy od dywersyfikacji produkcji, przeniesienia kluczowych etapów produkcji do krajów sąsiednich oraz wprowadzenia nadmiarowości w łańcuchu dostaw. Bardziej systematyczne wykorzystanie umów o wolnym handlu i promocja handlu będą miały kluczowe znaczenie dla zachowania dostępu do rynku w obliczu rosnących barier taryfowych i pozataryfowych. Narażenie poszczególnych sektorów jest zróżnicowane. Eksporterzy produktów rolnych muszą nadać priorytet wielokrotnym korytarzom eksportowym oraz skalować bufory magazynowe i logistyczne, aby amortyzować wstrząsy cenowe i popytowe, podczas gdy eksporterzy technologii – w obliczu skoncentrowanych ekosystemów półprzewodników i zamkniętych łańcuchów dostaw – muszą przyspieszyć regionalizację i zdywersyfikować rynki końcowe, aby zmniejszyć zależność od jednego kraju. Ochrona silnika eksportowego Europy wymaga zatem strukturalnego wbudowania elastyczności, rozproszenia geograficznego i zdolności do amortyzowania wstrząsów we wszystkich sektorach.
Jednak zmniejszenie zależności od czynników zewnętrznych jest strukturalnie bardziej złożone w branżach o wysokiej wartości dodanej. Kolejne zakłócenia w łańcuchu dostaw – od szoku pandemicznego w 2020 r. po wojnę na Ukrainie i niedobory półprzewodników w 2022 r. – ujawniły nadmierną zależność Europy od pojedynczych dostawców. Dywersyfikacja postępowała najszybciej w segmentach o niższej wartości: udział importu spoza UE w przypadku towarów takich jak odzież, obuwie, zabawki i meble spadł poniżej 50%, ponieważ zaopatrzenie przeniosło się do Europy Wschodniej i Południowej, a w coraz większym stopniu do partnerów afrykańskich. Sektor strategiczny przedstawia jednak inny obraz sytuacji. Autonomia obronna postępuje w zakresie systemów uzbrojenia, technologii radarowych i bezzałogowych statków powietrznych, jednak ograniczone krajowe moce produkcyjne i powolne wdrażanie infrastruktury nadal wymagają polegania na zagranicznych platformach, w tym sprzęcie opancerzonym. Podobną dwoistość widać w przypadku elektroniki użytkowej: zależność od zagranicy jest mniejsza w przypadku sprzętu AGD i telewizorów, ale pozostaje powyżej 50% w przypadku telefonów, laptopów i półprzewodników – co odzwierciedla lata niedoinwestowania, niewłaściwego alokowania kapitału na chipy samochodowe i zamknięte łańcuchy dostaw zdominowane przez garstkę globalnych graczy. Ta sama luka jest widoczna w przypadku baterii, gdzie krajowe moce produkcyjne nie nadążają za ambicjami w zakresie dekarbonizacji. Wsparcie polityczne zaczyna zmieniać tę trajektorię – zależność od importu energii słonecznej spadła już o około 8% dzięki taryfom gwarantowanym, dotacjom i przyspieszonej amortyzacji – ale dywersyfikacja przyniesie efekty dopiero z czasem i będzie wymagała ściślejszej koordynacji na szczeblu UE w zakresie priorytetów przemysłowych i ram handlowych.

Nawet tam, gdzie reshoring jest wykonalny, strategie defensywne napotykają ograniczenia ekonomiczne. Wymogi dotyczące krajowych nakładów mogą spowodować erozję marż w branżach konkurujących globalnie, zwłaszcza że ceny energii przemysłowej w Europie są nadal 2–3 razy wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. Presja kosztowa jest potęgowana przez dynamikę walutową i cenową: spadek chińskich cen eksportowych w 2025 r. w połączeniu z deprecjacją RMB spowodował kompresję marż europejskich firm, zmuszając je do powszechnego absorbowania kosztów. Zamiast radykalnych wymogów dotyczących reshoringu, instrumenty nowej generacji powinny monitorować trwałe rozbieżności w kosztach rzeczywistych – inflację, niedopasowania kursowe oraz luki w subsydiach – uruchamiając konsultacje i skalibrowane środki zaradcze. Ukierunkowane zachęty fiskalne, powiązane z progami udziału dostaw krajowych, takimi jak wskaźnik 60% wkładu z UE osadzony w ramowych umowach dotyczących wspólnych zamówień, mogłyby wzmocnić odporność przy jednoczesnym zachowaniu konkurencyjności.
Symulacje zastąpienia chińskiego importu (520 mld EUR) produkcją z Europy Środkowej i Wschodniej wskazują na minimalne skutki inflacyjne. Z obliczeń Allianz Trade wynika, że przekierowanie nawet aż 25% importu z Chin do krajów Europy Środkowej i Wschodniej (Polski, Czech, Węgier, Rumunii i Słowacji) spowoduje prawdopodobnie wzrost wskaźnika CPI w strefie euro jedynie o około 0,1 punktu procentowego w szczytowym momencie, podczas gdy mnożniki handlu wewnątrzeuropejskiego zwiększą PKB o 0,1–0,25 punktu procentowego. Europa Środkowo-Wschodnia jest droższa niż Chiny ze względu na wyższe koszty pracy, ale są one częściowo równoważone przez krótsze odległości transportowe, mniejsze wymagania dotyczące zapasów i niższe koszty koordynacji. 
Rynki pracy w Europie Środkowo-Wschodniej wydają się luźne, ale tak nie jest. Wykorzystanie mocy produkcyjnych pozostaje o 2–6 punktów procentowych poniżej poziomu z 2019 r., a bezrobocie utrzymuje się nieco powyżej poziomu sprzed pandemii, jednak oba wskaźniki są nadal historycznie niskie. Zmiany krzywej Beveridge'a potwierdzają ten obraz, sygnalizując pogorszenie efektywności dopasowania i kurczenie się siły roboczej. W praktyce region ma ograniczone możliwości zwiększenia produkcji bez znaczącej realokacji między sektorami. W rezultacie presja dostosowawcza skoncentruje się w gospodarkach będących odbiorcami. Bardziej napięta sytuacja na rynkach pracy może spowodować wzrost inflacji o +0,3–0,7 punktu procentowego, a w skrajnych przypadkach nawet o +1,5 punktu procentowego, w miarę pojawiania się ograniczeń zdolności produkcyjnych. Skuteczne skalowanie nearshoringu do Europy Środkowej będzie zatem wymagało automatyzacji, podnoszenia kwalifikacji i większej mobilności siły roboczej, a nie tylko kapitału.

Absorpcja nearshoringu na dużą skalę wymaga większych inwestycji, a chiński kapitał już wypełnia część tej luki. Chińskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w UE osiągnęły w 2024 r. wartość 10 mld EUR (+47% r/r), a projekty typu greenfield koncentrują się głównie w Europie Środkowej i Wschodniej – sama Węgry przejęły około jednej trzeciej tych inwestycji. Chociaż kapitał chiński zwiększa moce produkcyjne i łagodzi niedobory siły roboczej, niesie on również ze sobą ryzyko strategiczne, ponieważ projekty nadal koncentrują się na działalności montażowej z ograniczonym transferem technologii. Rozbudowa mocy produkcyjnych może zatem rozwiązać problemy związane z ograniczeniami produkcyjnymi, jednocześnie wzmacniając zależność od łańcucha dostaw.
Autonomia handlowa Europy nie zostanie zbudowana poprzez wycofanie się z globalizacji, ale poprzez przebudowę jej systemu operacyjnego. W przypadku importu odporność wymaga strukturalnego przejścia od minimalizacji kosztów do zaopatrzenia dostosowanego do ryzyka: dywersyfikacji kluczowych surowców w wielu regionach geograficznych, zwiększenia krajowego wydobycia i, co ważniejsze, zdolności przetwórczych w zakresie minerałów, których import często przekracza 70–90%, a także utrwalenia korytarzy transportowych poprzez ukierunkowane umowy o wolnym handlu z partnerami bogatymi w zasoby. Wspólne platformy zakupowe UE dotyczące energii, kluczowych surowców i komponentów obronnych mogłyby powielić wpływ popytu jednolitego rynku po stronie zakupowej. Dodatkowe zabezpieczenia obejmowałyby obowiązkowe progi dywersyfikacji i ograniczenie zaopatrzenia w surowce strategiczne z jednego kraju np. do 50% dla beneficjentów pomocy państwa, a także ramy „Strategic Stockpiling 2.0” (Strategiczne gromadzenie zapasów 2.0) wykraczające poza energię i obejmujące półprzewodniki, kluczowe chemikalia, farmaceutyczne substancje czynne i magnesy ziem rzadkich. Dźwignie fiskalne, takie jak ulgi podatkowe związane z odpornością, mogłyby przyspieszyć przeniesienie lub powielenie kluczowych etapów produkcji w Europie. 
Rozmowy pomostowe między UE a CPTPP stanowią wstępny projekt transkontynentalnej architektury handlowej, a nie konwencjonalnej umowy o wolnym handlu. Łącząc dwa bloki obejmujące około 40 gospodarek i około 1,5 mld konsumentów, inicjatywa ta spowodowałaby przejście od integracji opartej na obniżkach ceł do integracji opartej na inżynierii łańcucha dostaw. Podstawowa innowacja, tj. kumulacja reguł pochodzenia między blokami, pozwoliłaby komponentom pozyskiwanym w dowolnym miejscu w UE i CPTPP kwalifikować się do preferencyjnego dostępu, skutecznie łącząc transkontynentalne łańcuchy produkcyjne w sektorach takich jak motoryzacja, maszyny i elektronika. Dla europejskich firm oznaczałoby to rozszerzenie uprawnień celnych bez renegocjowania dostępu do rynku, obniżenie kosztów zgodności i umożliwienie stosowania strategii zaopatrzenia w wielu krajach, które wzmacniają odporność dostaw. Strategicznie rzecz biorąc, moment wprowadzenia tej zmiany nie jest przypadkowy: ponieważ Stany Zjednoczone i Chiny pochłaniają łącznie blisko jedną trzecią eksportu UE poza blok, Bruksela przyspiesza tworzenie sojuszy dywersyfikacyjnych w celu zmniejszenia ryzyka zarówno po stronie popytu, jak i podaży. Jeśli most UE–CPTPP zostanie uruchomiony, nie tylko ułatwi handel, ale także zmieni globalne łańcuchy dostaw wokół osi produkcyjnej Europa–Indo-Pacyfik.
W przypadku eksportu autonomia oznacza zmniejszenie ryzyka związanego z koncentracją popytu. Ponieważ Stany Zjednoczone i Chiny pochłaniają łącznie prawie jedną trzecią eksportu poza UE, dywersyfikacja staje się makroekonomicznie kluczowa dla silnika eksportowego, który stanowi podstawę ponad 40% PKB UE i około 25 mln miejsc pracy. Bruksela przyspiesza zatem tworzenie architektury handlowej z rynkami o wysokim wzroście, Indiami, Azją Południowo-Wschodnią i Mercosurem, aby zrównoważyć ekspozycję. Sama umowa między UE a Mercosurem mogłaby zwiększyć eksport o 27 mld USD rocznie i dodać +0,1 pp do PKB, kompensując około jedną trzecią prognozowanych strat handlowych związanych z USA. Szersza eliminacja ceł z Japonią, Kanadą i ASEAN przyniosłaby dodatkowe korzyści, a przystąpienie do porozumienia w stylu CPTPP, potencjalnie obejmującego Wielką Brytanię, mogłoby uwolnić 65 mld USD eksportu i +0,3 pp PKB, rekompensując ponad 80% strat eksportowych związanych z USA. Nawet mniejsze porozumienia, takie jak między UE a Australią, mają znaczenie strategiczne ze względu na dostęp do surowców.
Pod względem operacyjnym europejscy eksporterzy będą również potrzebowali głębszej integracji z rynkiem. Strategie lokalizacji w celu uzyskania dostępu, polegające na tworzeniu regionalnych centrów montażu i serwisowania, mogą zapewnić popyt w sytuacji zaostrzania się przepisów dotyczących lokalnej zawartości. Istotne znaczenie mają również dźwignie finansowe i monetarne: rozszerzenie fakturowania handlu towarami i usługami lotniczymi w euro zmniejszyłoby ekspozycję walutową i wzmocniło suwerenność finansową. Wreszcie, autonomia ma fizyczny fundament, wymagający suwerenności logistycznej poprzez skalowaną zdolność transportową kontrolowaną przez UE, infrastrukturę portową i transport lotniczy. 



Redakcja CentrumPR informuje, że artykuły, fotografie i komentarze publikowane są przez użytkowników "Serwisów skupionych w Grupie Kafito". Publikowane materiały i wypowiedzi są ich własnością i ich prywatnymi opiniami. Redakcja CentrumPR nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Nadesłał:

artur@multian.pl

Komentarze (0)


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl
Opublikuj własny artykuł
Opublikuj artykuł z linkami

Kalendarium

Przejdź do kalendarium »

dodaj wydarzenie »

Ostatnio dodane artykuły

dodaj artykuł »